Budownictwo przechodzi kryzys
<!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } -->
Branża budowlana, to ciężki kawałek chleba, wbrew temu, co o budowlańcach mówią i myślą inwestorzy. Inwestor, ma pieniądze, swoje własne i ciężko zarobione, albo pożyczone od banku, które co miesiąc trzeba regularnie i sumiennie spłacać... Tak więc Inwestor ma pieniądze, stres związany z finansami, głowę pełną pomysłów na własny, wymarzony dom i mnóstwo problemów z ekipą budowlaną, która nie zawsze robi wszystko po myśli Inwestora... Tymczasem inwestor, to często osoba, która na rzeczy się nie zna, nie zna ani sztuki budowlanej, ani zasad jakimi kieruje się większość firm budowlanych, ani realiów tej codziennej, ciężkiej pracy na budowie. Inwestor przyjeżdża i marudzi, że tu coś jest krzywo, a tam coś pobrudzone, ekipa porozrzucała butelki, pety po papierosach i tak dalej i tak dalej... Pracownicy firmy budowlanej, to z kolei „zwykli” robotnicy, często pracujący za marne pieniądze, zatrudnieni na czarno, bez świadczeń emerytalnych i ubezpieczenia, ich codzienność na naszej budowie jest szara i przykra, a nam jeszcze przeszkadza to, że sobie wypiją piwko, czy dwa... No to jak to jest w tym budowlanym światku? Można by pokusić się o stwierdzenie, że za całe zamieszanie i wszystkie nieporozumienia, odpowiedzialni są właściciele firm budowlanych, albo co gorsze, pseudo firm budowlanych. Których w okresie bumu budowlanego powstało na pęczki! Co bardziej cwany pracownik dużej firmy budowlanej, który sztuki budowania nie posiadł jeszcze w pełni, ale „łeb miał na karku” niesiony na fali zakładał firmę budowlaną. Banki bez problemu dawały kredyty, rolnicy sprzedawali grunty, które szybko przekształcały się w działki budowlane i osiedla domów jednorodzinnych rosły jak grzyby po deszczu. Ale jakość usług budowlanych pozostawiała wiele do życzenia. Dziwne to czasy, gdy budowlaniec stawia warunki, a nie Inwestor, który wszak finansuje całe to zamieszanie... Właściciele firm budowlanych, często gęsto firm „krzaków”, które gdy tylko na horyzoncie pojawił się kryzys gospodarczy, zniknęły tak szybko, jak się pojawiły, nie odbierają telefonów i są nieuchwytni. Prace niedokończone, domy stoją i straszą pustką, jeśli chociaż „dociągnięte” do stanu surowego zamkniętego, to pół biedy, gorzej, gdy stanęły mury i marnieją... A firmy budowlane, pozbywają się sprzętu budowlanego, sprzedają koparki, betoniarki, wystawiają na aukcje maszyny budowlane, znikają z rynku budowlanego...