Pokrycia dachowe

Dachy z blachy

Stanęły żurawie dźwigowe

Kiedy to się wreszcie skończy, kiedy z centrów polskich miast znikną place budów, kiedy nad głowami przestaną poruszać się wyciągnięte ramiona żurawi dźwigowych, które przenoszą kilkutonowe ładunki, przyprawiając ludzi o gęsią skórkę? No tak, bum budowlany mamy już za sobą, rozprawił się z nim kryzys ekonomiczny, który zakończył lub wstrzymał na pewien czas wiele budowlanych inwestycji. Przynajmniej na razie w mieście zapanowała cisza ciężki sprzęt budowlany opuścił miasta, można pożyć spokojniej... Tylko nieliczne budowy wciąż pną się w górę, widać wyraźnie, że zmniejszyli tempo pracy, że ekipy budowlane są mniej liczne, że żurawie dźwigowe już nie są wprawiane w ruch każdego dnia jak jeszcze parę miesięcy temu. W zasadzie do tych kolosów, dźwigów o wdzięcznej nazwie - żurawie - można by się przyzwyczaić, gdyby tylko nie ten strach, kiedy podnosi się głowę, a nad nami sunie po niebie betonowy blok... Najgorsze są koparki i koparko ładowarki, te hałasują najbardziej, nie do wytrzymania są też młoty pneumatyczne i zagęszczarki, które wprawiają w drgania sąsiednie budynki i sprawiają, ze szkoło w szafce przesuwa się do krawędzi półki... Wszyscy mieszkańcy miast, którzy przez ostanie lata mieszkają niemal na placu budowy, mają już tego serdecznie dosyć! Do tego dołożyć trzeba kurz, brud, unoszone przez wiatr opakowania po materiałach budowlanych, papierowe worki po cemencie i tym podobne śmieci. Towarzystwo też nie jest najlepsze, niektóre ekipy budowlane pozostawiają wiele do życzenia... Strach wypuścić dzieci na podwórko, gdy w pobliżu znajduje się plac budowy, raz że chodzi o względy bezpieczeństwa - na pewno zafascynowane żurawiami dźwigowymi maluchy zechcą znaleźć się jak najbliżej nich - a dwa, odbiorą niezłą lekcję polszczyzny... Większość osób pracujących na budowie nie przebiera w słowach, przekleństwa są na porządku dziennym, a ogrodzenie, które oddziela podwórka osiedlowe od budowy nie jest przecież dźwiękoszczelne... Chyba że akurat w ruch idą maszyny budowlane, warkot pracującego dźwigu zakłóca "rozmowy" pracowników budowy, ale i z sąsiadką nie można swobodnie porozmawiać... trudno powiedzieć co jest lepsze, czy cieszyć się z chwilowego zastoju, czy może niech już wracają do pracy i czym prędzej kończą te inwestycje?